Strona główna
Strona główna
Strona główna
Strona główna


















Droga Krzyżowa ulicami Woli

Warszawa, 27.03.2010

27 marca 2010 r o godz. 18.00 w kościele św. Wojciecha na Woli w Warszawie została odprawiona Msza św. której przewodniczył Jego Ekscelencja Bp Tadeusz Pikus. Po Mszy świętej wyruszyła Droga Krzyżowa, która przeszła ulicami: Wolską, Sokołowską, św. Wojciecha, Syreny i Wolską.

Przy pięknej wiosennej pogodzie i bardzo licznie zgromadzonych wiernych rozważaliśmy Męke Chrystusa udając się do XIV stacji. Poszczególne stacje Drogi Krzyżowej - rozważania prowadzili przedstawiciele grup parafialnych działających w Parafii, po czym niosąc krzyż udawali sie do kolejnej stacji. Wszystkiemu towarzyszył śpiew naszego chóru parafialnego. Całej uroczystości towarzyszyło skupienie i atmosfera modlitwy. Uroczystośc zakończyła się w kosciele błogosławieństwem ks. Biskupa.

Składamy serdeczne Bóg zapłać wszystkim którzy przygotowali tę uroczystość: Ks. Biskupowi za przewodniczenie, księżom i siostrom zakonnym, Policji za bezpieczeństwo podczas przemarszu, Ministrantom i Lektorom, przedstawicielom grób parafialnych: Żywego Różańca, Wspólnoty Miłosierdzia Bożego i Legionowi Maryi, Caritasowi, Chórowi Parafialnemu, Chorym i cierpiącym, Studentom, Małżeństwom, Kołowi Przyjaciół Radia Maryja, Sklepikowi Parafialnemu, Wspólnocie Szkaplerza Świetego, Margeritkom, Bierzmowanym, Akcji Katolickiej. Szczególne podziękowanie składamy wszystkim naszym Parafianom, którzy uczestniczyli tak licznie w uroczystości.

Poniżej przedstawiamy tekst rozważań które pomogły nam rozważać Mekę naszego Pana podczas uroczystości.

MODLITWA WSTĘPNA

Panie Jezu Chryste, dla nas przyjąłeś los ziarna pszenicy, które pada w ziemię i obumiera by wydać plon obfity (J 12,24). Zapraszasz nas byśmy kroczyli za Tobą tą drogą, gdy mówisz: „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12,25). My jednak jesteśmy przywiązani do naszego życia. Nie chcemy go porzucić, ale zachować je w całości dla siebie. Chcemy je posiąść, a nie ofiarować. Ty jednak nas poprzedzasz i ukazujesz, że możemy ocalić nasze życie jedynie ofiarując je. Poprzez nasze towarzyszenie Ci na Drodze Krzyżowej chcesz prowadzić nas drogą ziarna pszenicy, drogą sięgającej aż po Wieczność Krzyż – ofiara z nas samych – bardzo nam ciąży. Jednak na twej Drodze Krzyżowej poniosłeś także mój krzyż. I nie czyniłeś tego jedynie kiedyś, w przeszłości, gdyż Twoja miłość jest współczesna memu życiu. Dźwigasz go dzisiaj, ze mną i dla mnie. W przedziwny sposób pragniesz bym i ja teraz, jak niegdyś Szymon z Cyreny, niósł z Tobą Twój krzyż, a towarzysząc Ci, razem z Tobą ofiarował się dla odkupienia świata.

Pomóż mi, by moja droga krzyżowa nie była jedynie pobożnym uczuciem chwili. Pomóż nam towarzyszyć Ci nie tylko szlachetnymi myślami, lecz przejść Twoją drogę sercem, nawet więcej: konkretnymi uczynkami codziennego życia. Dopomóż nam wejść na drogę krzyża całymi sobą i na zawsze pozostać na Twej drodze. Uwolnij nas od lęku przed krzyżem, ze strachu przed wyśmianiem przez innych, z obawy, że nasze życie może się nam wymknąć, jeśli nie chwycimy wszystkiego co niesie. Pomóż nam demaskować pokusy, które obiecują życie, lecz których ułudy zostawiają w nas ostatecznie pustkę i zawód. Pomóż nam nie chcieć zawładnąć życiem, ale je dawać. Dopomóż, abyśmy towarzysząc Ci na drodze pszenicznego ziarna, znaleźli w „traceniu życia” drogę miłości, drogę, która prawdziwie daje życie, życie w obfitości (J 10,10).



Stacja pierwsza Pan Jezus na śmierć skazany

ROZWAŻANIE - Księża

Sędzia świata, który pewnego dnia powróci by sądzić nas wszystkich stoi ogołocony, upokorzony i bezbronny wobec ziemskiego sędziego. Piłat nie jest jakimś nikczemnym potworem. Wie, że skazaniec jest niewinny; szuka sposobu, aby go uwolnić. Serce ma jednak podzielone. Ostatecznie nad prawem bierze górę jego zdanie, on sam. Także ludzie, którzy krzykiem domagają się śmierci Jezusa, nie są nikczemnymi potworami. Wielu z nich, w dniu Pięćdziesiątnicy „przejmie się do głębi serca” (Dz 2,37), gdy Piotr im powie: „Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg wam potwierdził... przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście”. (Dz 2,22n). W tej jednak chwili doświadczają atmosfery tłumu. Krzyczą, ponieważ krzyczą inni i krzyczą tak jak inni. W ten sposób sprawiedliwość deptana jest przez podłość, małoduszność, obawę przed dyktatem dominującej mentalności. Delikatny głos sumienia tłumiony jest krzykiem tłumu. Niezdecydowanie przyznaje siłę złu.

MODLITWA

Panie, zostałeś skazany na śmierć, ponieważ strach przed wzrokiem innych stłumił głos sumienia. Zawsze tak się dzieje, poprzez całą historię, że niewinnych się krzywdzi, skazuje, zabija. Ileż razy i my sukces przedkładaliśmy nad prawdę, własną reputację nad sprawiedliwość. Ile razy w naszych opiniach przyzwalamy na zło, demoralizację. Godzimy się na pewien zafałszowany styl życia – pewnej poprawności – narzuconej opiniami liberalnymi. Poparte jest to wszystko sondażami, które mówią że większość uważa inaczej. Słyszymy ten szatański chichot – Bóg nie ma racji. Wszystko wolno, wszystko można. Demokracja i wolność pozwala na wszystko. Prawdy nie ma – jest ona subiektywna, zależna od światopoglądu. Panie - umocnij w naszym życiu delikatny głos sumienia, Twój głos. Spójrz na mnie tak jak spojrzałeś na Piotra po zaparciu się Ciebie. Spraw, aby Twoje spojrzenie przeniknęło nasze dusze i wskazało życiu kierunek. Tych, którzy w Wielki Piątek krzyczeli przeciw Tobie w dniu Pięćdziesiątnicy obdarzyłeś przejęciem do głębi serca i nawróceniem. Bo ty nikogo nie odrzucasz. W ten sposób nam wszystkim dałeś nadzieję. Obdarzaj nas również, zawsze na nowo, łaską nawrócenia.

Ojcze nasz…..



Stacja druga

Pan Jezus bierze Krzyż na swoje ramiona

ROZWAŻANIE - Siostry

Jezus, skazany niczym król uzurpator, jest wyszydzony. Jednak właśnie w szyderstwie brutalnie jawi się prawda. Ileż razy insygnia władzy noszone przez możnych tego świata urągają prawdzie, sprawiedliwości i godności człowieka! Ileż razy ich rytuały i wielkie słowa nie są, doprawdy, niczym więcej, niż nadętym kłamstwem, karykaturą zadania, do którego są zobowiązani z racji sprawowanego urzędu, zadania służenia dobru. Jezus, który jest wyszydzony i na którego skroniach spoczywa korona cierpienia, właśnie dlatego jest prawdziwym królem. Jego berłem jest sprawiedliwość. Na tym świecie ceną sprawiedliwości jest cierpienie: On, prawdziwy król, nie panuje przemocą, lecz miłością, która cierpi dla nas i z nami. On niesie krzyż na swych ramionach, nasz krzyż, ciężar bycia człowiekiem, ciężar świata. To w ten sposób poprzedza nas i ukazuje nam, jak odnaleźć drogę do prawdziwego życia.

MODLITWA

Panie, pozwoliłeś, aby Cię wyszydzono i znieważono. Pomóż nam, byśmy nie dołączali do tych, którzy szydzą z cierpiących i słabych. Pomóż w upokorzonych i zepchniętych na margines rozpoznać Twe oblicze. Dopomóż nam nie zniechęcać się wobec kpin świata, sądów i trybunałów które wydają wyroki potępiające prawdę, gdzie posłuszeństwo Twej woli jest ośmieszane. Dźwigałeś krzyż i wezwałeś nas do naśladowania Cię na tej drodze . Pomóż nam przyjąć krzyż, nie uciekać od niego, nie użalać się i nie pozwolić, by nasze serca ustawały wobec trudów życia. Pomóż nam kroczyć drogą miłości i, w posłuszeństwie jej wymogom, osiągnąć prawdziwą radość. Spraw Panie abyśmy pragnęli tylko Twego Królestwa na ziemi, i sami o nie zabiegali strzegąc wartości tysiącletniego dziedzictwa Krzyża i Ewangelii w naszej Ojczyźnie

Zdrowaś Maryjo…….



Stacja trzecia

Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy

ROZWAŻANIE – Koła Różańcowe

Człowiek upadł i stale na nowo upada: ileż razy staje się karykaturą samego siebie, już nie obrazem Boga, lecz czymś, co wystawia Stwórcę na pośmiewisko. Upadek Jezusa pod krzyżem nie jest tylko upadkiem Jezusa człowieka, już wycieńczonego biczowaniem. Tu jawi się coś głębszego, jak powiada święty Paweł w Liście do Filipian: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi... uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej” (Fil 2, 6-8). W upadku Jezusa pod ciężarem krzyża ukazuje się cała Jego droga: dobrowolne uniżenie się po to, by nas podźwignąć z naszej pychy. Równocześnie ukazuje się natura naszej pychy: hardość, przy pomocy której chcemy się uwolnić od Boga i być tylko sobą, hardość z którą sądzimy, że nie potrzeba nam wiecznej miłości i sami chcemy nadać kształt naszemu życiu. W tym buncie przeciwko prawdzie, w tej próbie przebóstwienia samych siebie, postawienia się w roli własnego stwórcy i sędziego, zmierzamy do samozagłady. Uniżenie się Jezusa jest przezwyciężeniem naszej buty: on podnosi nas przez swe uniżenie. Pozwólmy, aby nas podniósł. Zdejmijmy z siebie naszą samowystarczalność, naszą mylną żądzę autonomii, natomiast uczmy się od tego, który się uniżył, odnajdywać prawdziwą wielkość, uniżając się i zwracając się do Boga i do krzywdzonych braci.

MODLITWA

Panie Jezu, ciężar krzyża powalił Cię na ziemię. Ciężar naszego grzechu, ciężar naszej pychy Cię powala. Jednak Twój upadek nie jest znakiem nieszczęsnego przeznaczenia, nie jest czystą i zwykłą słabością krzywdzonego człowieka. Zechciałeś wyjść naprzeciw nas, którzy z powodu pychy leżymy na ziemi. Buta myślenia, że jesteśmy w stanie wyprodukować człowieka spowodowała, że ludzie stali się rodzajem towaru, który można kupić i sprzedać, stali się niczym jakiś pojemnik z materiałem na nasze eksperymenty, dzięki którym sami mamy nadzieję przezwyciężyć śmierć, gdy tymczasem jedynie coraz głębiej upokarzamy godność człowieka. Głosiciele kłamstwa chwytają się każdego sposobu by swoje zamierzenia wprowadzić w życie. Kłamstwo, manipulacja, przekręcanie faktów są u nich na porządku dziennym, a wściekłe ataki na swoich przeciwników motywują prawem wolności wypowiedzi. Kłamstwo życia indywidualnego i kłamstwo w życiu społecznym, politycznym staje się zasadą działania za wszelką cenę. Kiedy jednak argument rozumu i racjonalności uderzy w nich samych, wykazując ich zakłamanie uderzy, zaraz krzyczą o mowie nienawiści, czują się obrażeni i biegną do sadu, a ten w imię politycznej poprawności i tolerancji przyznaje im rację. O Panie, pomóż nam, bo upadliśmy. Pomóż nam odrzucić wyniszczającą pychę, i ucząc się z Twej pokory, dać podnieść się na nowo.

Ojcze nasz……



Stacja czwarta

Pan Jezus spotyka Matkę swoją

ROZWAŻANIE – Wspólnota Miłosierdzia Bożego, Legion Maryi

Na Drodze Krzyżowej Jezusa jest również Maryja, jego Matka. Podczas jego publicznej działalności musiała usunąć się na bok, zrobić miejsce dla powstającej nowej rodziny Jezusa, rodziny Jego uczniów. Musiała słyszeć i te słowa: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką». Teraz widać, że ona nie tylko ciałem, ale i sercem jest Matką Jezusa. Jeszcze zanim poczęła go w ciele, dzięki swemu posłuszeństwu, poczęła go w sercu. Zostało jej powiedziane: „Oto poczniesz i porodzisz Syna... Będzie On wielki... a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida” . Niedługo potem usłyszała jednak z ust starca Symeona inne słowo: „A Twoją duszę miecz przeniknie” . I tak przypomniała sobie przepowiednie proroków: „Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony” . To wszystko staje się teraz rzeczywistością. W swym sercu zawsze zachowywała słowo, które wypowiedział do niej anioł, gdy wszystko się zaczęło : „Nie bój się, Maryjo” . Uczniowie uciekli, ona nie ucieka. Stoi z odwagą matki, z wiernością matki, z dobrocią matki i z wiarą, która trwa w ciemnościach: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła” . „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

MODLITWA

Święta Maryjo, Matko Boża, pozostałaś wierna, kiedy uczniowie uciekli. Tak jak uwierzyłaś , gdy anioł zwiastował ci to, co było niewiarygodne – że staniesz się matką Najwyższego – tak samo uwierzyłaś w godzinie Jego największego poniżenia. Właśnie tak, w godzinie krzyża, w godzinie najciemniejszej nocy świata, stałaś się Matką wierzących, Matką Kościoła. Prosimy cię: naucz nas wierzyć i pomóż, aby wiara stała się odwagą służby i gestem przychodzącej z pomocą miłości, zdolnej współuczestniczyć w cierpieniu. Jasnogórska Królowo Polski – Matko nasza – pod Twoją obronę uciekamy się w godzinę próby dla naszego Narodu - w godzinę ataku na krzyż – jako znaku zbawienia, ataku na życie niewinnych – dzieci nienarodzonych, w godzinę poniżania godności człowieka – bądź z nami i ratuj nas przed zakłamaniem i obłudą życia.

Zdrowaś Maryjo……



Stacja piąta

Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść Krzyż Panu Jezusowi

ROZWAŻANIE - Caritas

Szymon z Cyreny wraca z pracy, jest w drodze do domu, gdy trafia na ten smutny orszak skazańców – dla niego, być może, zwyczajny to widok. Żołnierze korzystają z prawa przymusu i wkładają krzyż na barki jemu, mocnemu chłopu ze wsi. Cóż za przykrość musiał przeżywać będąc niespodziewanie wciągniętym w los tych skazańców! Robi to , co musi robić, oczywiście z wielką niechęcią. Z niechcianego spotkania wypłynęła wiara. Towarzysząc Jezusowi i dzieląc ciężar krzyża Cyrenejczyk zrozumiał, że to była łaska wspólnego kroczenia z Ukrzyżowanym i pomagania mu. Tajemnica cierpiącego i milczącego Jezusa poruszyła jego serce. Jezus, którego boska miłość mogła i może wyłącznie odkupić całą ludzkość, chce byśmy współuczestniczyli w Jego krzyżu, aby dopełnić to, czego jeszcze brak jego udrękom. (Kol 1, 24). Zawsze gdy z dobrocią wychodzimy na spotkanie kogoś cierpiącego, kogoś prześladowanego i bezbronnego, dzieląc z nim jego cierpienie, pomagamy nieść krzyż Jezusowi. Przez to otrzymujemy zbawienie i sami możemy przyczynić się do zbawienia świata. Dziś potrzeba nam świadków miłosierdzia – jak mówił do nas Jan Paweł II- miejmy odwagę bycia dobrym jak chleb, nieść miłość – Caritas wszystkim potrzebującym, odepchniętym, przekreślonym, samotnym, bezrobotnym. Oni tego potrzebują. Wywiecie cynizmu i braku prawdziwych uczuć – bądźmy świadkami miłości Chrystusa

MODLITWA

Panie, Szymonowi z Cyreny otworzyłeś oczy i serce, obdarzając go, poprzez współuczestnictwo w krzyżu, łaską wiary. Pomóż nam opiekować się cierpiącym bliźnim, nawet gdyby to wezwanie pozostawało w sprzeczności z naszymi planami i ochotą. Pomóż nam dostrzec, że możliwość współuczestnictwa w krzyżu innych jest łaską oraz doświadczyć, że w ten sposób jesteśmy z Tobą w drodze. Daj nam z radością uznać, że właśnie poprzez współuczestnictwo w Twoim cierpieniu i cierpieniach tego świata, stajemy się sługami zbawienia, i że w ten sposób możemy pomóc budować Twoje Ciało, Kościół.

Ojcze nasz…



Stacja szósta

Św. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

ROZWAŻANIE – chorzy - siostra

„Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną” (Ps 27, 8-9). Weronika – według tradycji greckiej Berenike – uosabia to gorące pragnienie, wspólne wszystkim pobożnym ludziom Starego Testamentu, pragnienie wszystkich ludzi wierzących, by ujrzeć oblicze Boże. Tym niemniej, na Drodze krzyżowej Jezusa, początkowo nie czyni ona nic ponad posługę kobiecej dobroci: ofiaruje Jezusowi chustę. Nie liczy się z brutalnością żołnierzy, nie obezwładnia jej też strach uczniów. Jest obrazem dobrej kobiety, która pośród niepokoju i zaćmienia serc zachowuje odwagę bycia dobrym, nie pozwala by jej serce się przyćmiło. „Błogosławieni czystego serca – powiedział Pan w Kazaniu na Górze – albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Początkowo Weronika widzi jedynie umęczone i naznaczone bólem oblicze. Uczynek miłości wyciska jednak w jej sercu prawdziwy obraz Jezusa: w Obliczu ludzkim, pełnym krwi i ran, dostrzega Oblicze Boga i jego dobroci, która jest z nami nawet w największym bólu. Tylko sercem możemy zobaczyć Jezusa. Tylko miłość pozwala nam widzieć i oczyszcza nas. Tylko miłość pozwala nam rozpoznać Boga, który sam jest miłością.

MODLITWA

Panie, daj nam niepokój serca, które szuka Twego oblicza. Chroń nas od zaćmienia serca, które widzi jedynie zewnętrzną stronę rzeczy. Obdarz nas szczerością i czystością, dzięki którym jesteśmy w stanie dostrzec Twoją obecność w świecie. Gdy nie stać nas na pełnienie wielkich czynów, daj nam odwagę pokornej dobroci. Wyryj swe oblicze w naszych sercach, tak byśmy mogli Cię spotkać i Twój obraz ukazać światu. Daj nam zobaczyć twoje oblicze w twarzy chorych i cierpiących, którym jako uzdrawiający - podamy eliksir naszej miłości – zamiast eutanazji. Daj nam - ludziom XXI w. zrozumieć czym jest cierpienie, umieranie - abyśmy towarzyszyli jako miłosierni samarytanie wszystkim potrzebującym – okazali im miłość poprzez naszą obecność

Zdrowaś Maryjo……



Stacja siódma

Pan Jezus upada po raz drugi pod krzyżem

ROZWAŻANIE – Studenci

Tradycja potrójnego upadku Jezusa i ciężaru krzyża przywołuje upadek Adama – nasze bycie istotami upadłymi – i tajemnicę uczestnictwa Jezusa w naszym upadku. W dziejach upadek człowieka przyjmuje coraz to nowe formy. W swoim pierwszym Liście święty Jan mówi o potrójnym upadku człowieka: pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze żywota. W nieco bliższej historii możemy jednak pomyśleć, jak Europa, znużona wiarą, opuściła Pana: wielkie ideologie, niczym banalizacja człowieka, który w nic już nie wierzy i po prostu żyje nie przejmując się niczym, stworzyły nowe pogaństwo, pogaństwo gorsze, które chcąc ostatecznie usunąć Boga pozbyło się człowieka. I tak człowiek pełza w prochu. Pan dźwiga ten ciężar coraz to upadając, aby móc przyjść do nas; patrzy na nas, by obudziło się w nas serce; upada, aby nas podnieść. Europo, Polsko – zbudźcie się ze snu. Wróćmy do korzeni z których wyrastamy. Szacunek do życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, małżeństwo jako związek nierozerwalny mężczyzny i kobiety, obrona rodziny i wychowania w rodzinie jako wyznacznik wszelkiego postępu, prawda jako wartość komunikacji międzyludzkiej, nazwanie zła – złem, a dobra – dobrem – oto program człowieczeństwa na XXI wiek

MODLITWA

Panie Jezu Chryste, dźwigałeś nasz ciężar i nadal nas niesiesz. To nasz ciężar Cię przewraca. Ale to Ty nas podnieś, gdyż sami nie jesteśmy w stanie powstać z prochu. Wyzwól nas z mocy pożądliwości. W miejsce serca z kamienia daj nam nowe serce z ciała, serce zdolne widzieć. Zniszcz moc ideologii, tak , aby ludzie poznali, że utkane są z kłamstw. Nie dozwól by mur materializmu stał się nieprzezwyciężalny. Spraw, abyśmy pojęli Cię na nowo, byśmy trzeźwo i z uwagą zdołali stawić czoła siłom zła. Pomóż nam dostrzegać wewnętrzne i zewnętrzne potrzeby innych, aby przyjść im z pomocą. Dźwignij nas, byśmy mogli podnosić innych. W całą tę ciemność wlej nadzieję, abyśmy mogli nieść Nadzieję światu

Ojcze nasz…



Stacja ósma

Pan Jezus spotyka kobiety jerozolimskie, które płaczą nad nim

ROZWAŻANIE – Małżeństwa

Głos Jezusa napominający kobiety jerozolimskie, które podążają za nim płacząc nad jego losem, skłania nas do refleksji. Jak to rozumieć? Czy nie jest to napiętnowanie litości czysto sentymentalnej, która nie przechodzi w nawrócenie i żywą wiarę? Na nic zdaje się opłakiwanie słowne i sentymentalne cierpień tego świata, kiedy prowadzimy nasze życie jak dotąd, bez zmian. Dlatego Pan przestrzega nas przed niebezpieczeństwem, w którym sami się znaleźliśmy. Ukazuje nam wagę grzechu i powagę sądu. Czyż nie jesteśmy, pomimo wszystkich naszych słów przestrachu wobec zła i cierpień niewinnych, zbyt skłonni do banalizowania tajemnicy zła? Czy ostatecznie w obrazie Boga i Jezusa nie uznajemy przypadkiem jedynie aspektu słodyczy i miłości, podczas gdy spokojnie wymazaliśmy aspekt sądu? Myślimy: jakże Bóg mógłby dramatyzować naszą słabość? Przecież zawsze jesteśmy tylko ludźmi! Patrząc jednak na cierpienia Syna widzimy całą powagę grzechu, widzimy jak do końca musi być odpokutowany, by został przezwyciężony. Zła nie można wciąż banalizować wobec obrazu cierpiącego Pana. On również do nas mówi: nie płaczcie nade mną, płaczcie raczej nad sobą... Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?

MODLITWA

Panie, płaczącym kobietom mówiłeś o pokucie, o dniu Sądu, kiedy staniemy wobec Twego oblicza, oblicza Sędziego świata. Wzywasz nas do porzucenia banalizacji zła, którą się uspokajamy, by móc żyć jak dotąd. Nasze Małżeństwa dzisiaj są zagrożone grzechem. Jak wiele z nich cierpi . Spraw by nasze małżeństwa były szkołą miłości, czujności wobec niebezpieczeństw, które zagrażają jedności i nierozerwalności małżeństwa. Spraw byśmy każdego dnia rozumieli wagę wspólnej modlitwy rodzinnej, wspólnego przeżywania niedzielnej Eucharystii. Daj nam dar rozwiązywania naszych trudności poprzez wzajemne pojednanie i wybaczenie. Nawróć nas i daj nam nowe życie; nie dopuść do zgorszenia naszych dzieci i młodzieży przez szerzenie pornografii, erotyzmu. Utrzesz nas przed ucieczką w pustkę uzależnień: alkoholizmu, narkomanii, internetu, hazardu. Daj nam na nowo łaskę zrozumienia że moc polskiej rodziny, jej szczęście leży we wspólnym byciu razem, w modlitwie i życiu opartym na wartościach płynących z Ewangelii

Zdrowaś Maryjo…



Stacja dziewiąta

Pan Jezus upada po raz trzeci

ROZWAŻANIE – Radio Maryja/ Prasa katolicka

Co mówi nam trzeci upadek Jezusa pod ciężarem krzyża? Może każe nam myśleć o ogólnym upadku człowieka, o oddaleniu się wielu od Chrystusa, o wyborze sekularyzmu bez Boga. Dziś w epoce postępu człowiek oddaje się nowoczesnemu bałwochwalstwu – wykorzystując współczesne środki masowego przekazu – telewizję, radio, internet, prasę – by lansować świat bez Boga – gdzie nie można mówić o Panu Bogu, bo to naruszy laicki światopogląd, urazi czyjeś poglądy. Wmawia się ludziom że życie to tylko przyjemność, wygoda, dobra materialne. Konsumizm staje się religią współczesności a jego wyznawcami są zaborczy laicyzm, liberalizm etyczny i ateizm. W tym III upadku Chryste musimy wyrazić nasz sprzeciw. Stanowcze nie – dla wizji świata bez Boga, bez Dekalogu. Musimy za sługą Bożym ks. Jerzym Popiełuszką – męczennikiem za prawdę i wolność – którego beatyfikację przeżywać będziemy w czerwcu – mówić ciągle aktualne słowa: Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem zwyciężaj.

MODLITWA

Panie, tak często Nasza Ojczyzna wydaje się nam tonącym okrętem, łodzią, która ze wszystkich stron nabiera wody. Ile w nas jest zawiści, kłótni, braku miłości dlatego widzimy więcej w nas kąkolu niż zboża. Przeraża nas brud polityki, niesprawiedliwość społeczna, rozwarstwienie społeczeństwa na bardzo bogatych i bardzo biednych. Ale przecież to my sami do tego prowadzimy! To właśnie my zdradzamy Cię za każdym razem, kiedy idziemy na konformizm, kiedy powołujemy się na niesprzyjające okoliczności, chowamy głowę w piasek i nie sprzeciwiamy się złu. Daj nam Panie odwagę stawania po stronie dobra, miłości i prawdy. Po Twojej stronie!!!

Ojcze nasz……



Stacja dziesiąta

Jezus z szat obnażony

ROZWAŻANIE - Szkaplerz Święty, Margaretki

Jezus zostaje obnażony ze swych szat. Ubranie wskazuje na pozycję społeczną człowieka. Daje mu miejsce w społeczeństwie, czyni go kimś. Bycie publicznie obnażonym oznacza, że Jezus jest już nikim, jest nikim innym jak zepchniętym na margines, wzgardzonym przez wszystkich. Moment odarcia z szat przypomina nam także wygnanie z raju: Boska wspaniałość zmarniała w człowieku, który teraz goły, wystawiony na widok publiczny, obnażony – wstydzi się. Jezus w ten sposób jeszcze raz przyjmuje na siebie sytuację upadłego człowieka. Jezus obnażony przypomina nam fakt, że wszyscy utraciliśmy „pierwotną szatę” boskiej wspaniałości. Wszystko dokonało się według Pisma Proroków. Tutaj nie ma miejsca na zwykły zbieg okoliczności. Wszystko, co się dzieje zawarte jest w Słowie Bożym i wsparte boskim planem. Pan doświadcza wszystkich stadiów i stopni ludzkiego zatracenia, a każdy z tych stopni, w swej goryczy, jest krokiem ku odkupieniu. To właśnie w ten sposób przynosi on do domu zagubioną owieczkę. Ten Ukrzyżowany jest bowiem prawdziwym Najwyższym Kapłanem, który nieustannie składa z siebie za nas ofiarę przebłagalną. Jezus zostawił nam siebie w swoich sakramentach, w nich zbawia nas i uświęca swoja mocą. W roku kapłańskim - roku szczególnej wdzięczności za kapłaństwo i kapłanów pragniemy zawierzać Najwyższemu kapłanowi – Jezusowi Chrystusowi wszystkich kapłanów – naszej Parafii, w naszej archidiecezji, w Polsce i na całym świecie. Módlmy się za nich aby wzrastali w łasce u Pana i stawali się coraz większymi świadkami Bożej obecności w świecie.

MODLITWA

Panie Jezu, zostałeś obnażony ze swych szat, wystawiony na wyszydzenie, Wziąłeś na siebie hańbę Adama uzdrawiając go. Wziąłeś na siebie cierpienia i potrzeby ubogich, tych, którzy są wygnańcami świata. Właśnie teraz kiedy szarga się wszelkie świętości, atakuje autorytety, ośmiesza to co boskie – wzbudź w sercach młodych pragnienie służenia Tobie w kapłaństwie i w zakonach, aby na przekór światu nieśli nam wszystkim orędzie Ewangelii.

Zdrowaś Maryjo……



Stacja jedenasta

Jezus przybity do krzyża

ROZWAŻANIE – Bierzmowani

Jezus zostaje przybity do krzyża. Całun Turyński pozwala nam mieć pewne wyobrażenie o niewiarygodnym okrucieństwie tej procedury. Jezus nie przyjmuje podawanego mu napoju odurzającego. Świadomie bierze na siebie cały ból krzyżowania. Całe Jego ciało jest umęczone; spełniły się słowa Psalmu: „Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu”. „Jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony... Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści”(Iz 53, 3n). Zatrzymajmy się przed tym obrazem bólu, naprzeciw cierpiącego Syna Bożego. Patrzmy na niego w chwilach pychy i rozkoszy, tak byśmy nauczyli się szanować ograniczenia i widzieć powierzchowność wszystkich rzeczy materialnych. Patrzmy na Niego w chwilach nieszczęść i trwogi, aby uznać, że właśnie dzięki temu jesteśmy blisko Boga. Starajmy się rozpoznać Jego oblicze w tych, którymi wolelibyśmy wzgardzić. Przed skazanym Panem, który nie chciał użyć swej władzy by zstąpić z krzyża, ale raczej zniósł cierpienie krzyża aż do końca, może rozbłysnąć jeszcze jedna myśl. Ignacy Antiocheński, sam uwięziony z powodu wiary w Pana chwalił chrześcijan Smyrny za ich niezłomną wiarę: powiada, że byli jakby przygwożdżeni z ciałem i krwią do krzyża Pana Jezusa Chrystusa. Pozwólmy się przygwoździć do niego. Nie ulegając żadnej pokusie, która mogłaby nas oderwać, ani nie ustępując drwinom, które chciałyby do Tego doprowadzić

MODLITWA

Panie Jezus Chryste, pozwoliłeś się przybić do krzyża przyjmując straszliwe okrucieństwo tego bólu, zniszczenie Twego ciała i Twej godności. Pozwoliłeś się przybić. Cierpiałeś nie szukając ucieczek, ani kompromisów. Pomóż nam nie uciekać od tego, do czego jesteśmy wezwani. Pomóż nam przywiązać się ściśle do Ciebie. Pozwól nam zdemaskować tę fałszywą wolność, która chce nas oddalić od Ciebie. Pomóż nam przyjąć Twą związaną wolność i szukać w ścisłej więzi z Tobą prawdziwej wolności. Pozwól młodym ludziom III tysiąclecia uwierzyć w sens bycia pięknym wewnętrznie, szukania wartości dla których warto żyć. Uwierzyć w sens kochania i bycia kochanymi, uczynienia Ewangelii sensem życia

Ojcze nasz……



Stacja dwunasta

Pan Jezus umiera na Krzyżu

ROZWAŻANIE – Akcja Katolicka

Nad krzyżem Jezusa napisano w dwóch językach ówczesnego świata, po grecku i łacinie oraz w języku narodu wybranego, po hebrajsku, kim jest: jest Królem Żydowskim. Piłat, niesprawiedliwy sędzia, stał się niechcący prorokiem. Wobec światowej opinii publicznej zostaje ogłoszona królewskość Jezusa. Sam Jezus nie zaakceptował tytułu Mesjasza, gdyż przypisywano mu błędne, ludzkie rozumienie zbawienia i władzy. Ale teraz ten tytuł może widnieć nad krzyżem. On naprawdę jest królem świata. Teraz jest naprawdę „wywyższony,” w swym uniżeniu się wznosi. Teraz w radykalny sposób spełnił nakaz miłości, złożył ofiarę z samego siebie. Właśnie tak stał się objawieniem samego Boga, Boga miłości. Teraz wiemy, kim jest Bóg. Teraz wiemy, na czym polega prawdziwa królewskość. Jezus modli się Psalmem 22, który rozpoczyna się od słów „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił”? Bierze na siebie całego cierpiącego Izraela, całą cierpiącą ludzkość, dramat nieobecności Boga. Sprawia, że Bóg objawia się właśnie tam, gdzie wydaje się być definitywnie pokonany i nieobecny. Krzyż Jezusa jest wydarzeniem o charakterze kosmicznym. Gdy Syn Boży umiera świat spowijają ciemności. Ziemia drży, a pod krzyżem bierze początek Kościół. Rzymski setnik uznaje, pojmuje, że Jezus jest Synem Bożym. Panie poprowadź nas ku sobie, byśmy tylko w Tobie ujrzeli zbawienie nas wszystkich. Byśmy nie bali się przyjąć Boga – by nasze życie było Bożym życiem – w naszych rodzinach, zakładach pracy, szkołach, uczelniach – wszędzie potrzebujemy Dobrej Nowiny o zbawieniu człowieka.

MODLITWA

Panie Jezus Chryste, w godzinie twojej śmierci słońce się zaćmiło. Wciąż na nowo jesteś przybijany do krzyża. Właśnie w tej godzinie dziejów przeżywamy nieobecność Boga. Ze względu na niezmierne cierpienie i ludzką przewrotność oblicze Boże, Twoje oblicze, wydaje się zasłonięte, nierozpoznawalne. Ale właśnie na krzyżu dałeś się poznać. To dlatego, że jesteś tym, kto cierpi i kocha, jesteś wywyższony. Właśnie stamtąd zatriumfowałeś. Pomóż nam rozpoznać Twe oblicze w tej godzinie ciemności i zamętu. Pomóż nam uwierzyć w Ciebie i iść za Tobą właśnie w godzinie ciemności i braku. Ukaż się na nowo światu w tej godzinie. Spraw, by Twe zbawienie się objawiło.

Zdrowaś Maryjo……



Stacja trzynasta

Jezus zdjęty z krzyża i powierzony Matce

ROZWAŻANIE - Ministranci

Jezus umarł. Jego serce zostaje przebite włócznią rzymskiego żołnierza i wypływają zeń krew i woda: tajemniczy obraz rzeki sakramentów Chrztu i Eucharystii, z których, w mocy przebitego serca Pana, Kościół odradza się wciąż na nowo. Nie połamano Mu nóg jak pozostałym dwóm ukrzyżowanym; w ten sposób objawia się On jako prawdziwy Baranek Paschalny, którego żadna kość nie może być złamana. A teraz, gdy wszystko zostało wypełnione, widać, że On, pomimo niepokoju serc, mimo mocy nienawiści i podłości, nie pozostał sam. Są wierni. Pod krzyżem stali: Maryja, Jego Matka, siostra Matki Jego, Maria, Maria Magdalena i umiłowany uczeń. Teraz przybywa także człowiek bogaty, Józef z Arymatei: bogacz znajduje sposób jak przejść przez ucho igielne, ponieważ Bóg daje mu ku temu łaskę. Składa Jezusa w swoim grobie jeszcze nie używanym, w ogrodzie. Tam gdzie zostaje pogrzebany Jezus cmentarz przemienia się w ogród, ogród, z którego został wygnany Adam, gdy oderwał się od pełni życia, swego Stwórcy. Grób w ogrodzie mówi nam, że panowanie śmierci ma się ku końcowi. Przychodzi także członek Sanhedrynu, Nikodem, któremu Jezus ogłosił tajemnicę powtórnego narodzenia się z wody i z ducha. Także w Sanhedrynie, który skazał go na śmierć, jest ktoś, kto wierzy, kto zna i uznaje Jezusa po Jego śmierci. Ponad godziną wielkiej żałoby, ciemności i rozpaczy w tajemniczy sposób rozbłyska nadzieja. Bóg ukryty pozostaje jednak Bogiem żyjącym i bliskim. Umarły Pan nadal pozostaje Panem i naszym Zbawicielem, także w noc śmierci.

MODLITWA

Panie, zszedłeś w ciemności śmierci. Jednak dobre ręce przejmują Twe ciało i spowijają w czyste płótno. Wiara nie całkiem umarła, słońce nie całkiem zaszło. Ileż razy wydaje się, że śpisz. Jakże łatwo my, ludzie, oddalamy się i mówimy do siebie „Bóg umarł”. Spraw, abyśmy w godzinie ciemności uznali, że Ty jednak tam jesteś. Nie zostawiaj nas samych, gdy zaczynamy tracić ducha. Pomóż nam nie zostawiać Cię samego. Daj nam wierność, która oprze się zagubieniu. Daj miłość, która przyjmie Cię w chwili największej próby. Pomóż nam, pomóż ubogim i bogatym, prostaczkom i uczonym, widzieć mimo lęków i uprzedzeń – Twoja promieniującą Twarz. Daj ofiarować Ci nasze możliwości, serca i czas, całe nasze życie, nasze rodziny, - byśmy w ten sposób przygotowali ogród, w którym wzejdzie zmartwychwstanie.

Ojcze nasz……



Stacja czternasta

Pan Jezus złożony do grobu

ROZWAŻANIE - Księża

Jezus zhańbiony i znieważony zostaje pogrzebany z należną czcią w nowym grobie. Nikodem przynosi 100 funtów mieszaniny mirry i aloesu by wydawała cenną woń. Teraz, w ofierze Syna objawia się, podobnie jak przy namaszczeniu w Betanii, pewien bezmiar, który przypomina nam o hojnej miłości Boga, o jej przeobfitości. Bóg hojnie składa samego siebie w ofierze. Jeśli miarą Boga jest przeobfitość, to i my nie powinniśmy znać miary tego, co ofiarujemy Bogu. Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa”. W zgniliźnie ideologii nasza wiara powinna być nową wonią, prowadzącą na ścieżki życia. W chwili złożenia do grobu zaczyna wypełniać się słowo Jezusa: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Jezus jest pszenicznym ziarnem, które obumiera. Z obumarłego ziarna pszenicy bierze początek wielkie rozmnożenie chleba, które trwa aż do skończenia świata: Jest nim Kościół w którym Chrystus w przeobfity sposób zaspokaja głód całej ludzkości. Przedwieczne Słowo Boga, które dla nas stało się ciałem i karmi nas w Eucharystii jest odpowiedzią na wszystkie bolączki człowieka i całej ludzkości. Nad pogrzebem Jezusa jaśnieje tajemnica zwycięstwa. Tryumf miłości i prawdy nad złem tego świata

MODLITWA

Panie Jezu Chryste, w złożeniu do grobu swą śmierć uczyniłeś pszenicznym ziarnem. Stałeś się obumarłym ziarnem pszenicy, które wydaje owoc z biegiem czasu, aż po wieczność. Od grobu po wszystkie czasy jaśnieje obietnica ziarna pszenicy. Opada niczym prawdziwa manna, chleb życia, w którym nam dajesz samego siebie. Przedwieczne Słowo, poprzez wcielenie i śmierć, stało się słowem bliskim. Dajesz się naszym dłoniom i sercom, aby Twe słowo wzrastało w nas i przynosiło owoc. Dajesz siebie przez obumieranie ziarna pszenicy, abyśmy także my nie bali się stracić życia, by je odnaleźć; abyśmy także my zaufali że przez odwagę trwania przy Tobie, przestrzegania Bożych przykazań stajemy się zwycięzcami boju o zbawienie swej duszy. Pomóż nam coraz bardziej miłować twą eucharystyczną tajemnicę i czcić ją – żyć naprawdę Tobą, Pomóż nam stawać się Twą wonią, aby w tym świecie wyczuwało się ślady Twego życia, uczyń nas wobec świata pogrążonego w ciemności zepsucia grzechu i zła świadkami Twej miłości i Twego przebaczenia. Ponieważ Ojciec, niebieski nie „pozostawił Cię w Otchłani, ani Twe ciało nie uległo rozkładowi – Ty jesteś zwycięzcą i nie ma innego. Zmartwychwstałeś czyniąc miejsce dla ciała przemienionego w Sercu Boga. Dozwól nam radować się tą nadzieją i nieść ją radośnie w świat. Uczyń nas świadkami Twego zmartwychwstania.


Zakończenie



Modlitwa Dziękujemy Ci Chryste za to że mogliśmy iść z Tobą Drogą twojego Krzyża. Dziś gdy w Polsce i Europie podnoszą się głosy które mówią o tym by Krzyże usuwać ze ścian szpitali, szkół, urzędów, zakładów pracy, my Warszawiacy – Parafii św. Wojciecha w Warszawie na Woli, pragniemy wołać za Janem Pawłem II że będziemy trwać przy Twoim Krzyżu, będziemy go bronić – bo ten Krzyż jest znakiem największej ofiary miłości jaką złożyłeś za nas. Niech Krzyż trwa, bo Krzyż to znak który wiedzie do pokoju i miłości, bo Krzyż to znak zbawienia.

Wprowadził:

Dziękujemy za wirtualne odwiedziny. Jesteś 17839 Pielgrzymem w naszej Świątyni.